5 września 2014

Ulubieńcy sierpnia 2014.

Naszła mnie ochota, żeby pokazać Wam kosmetyki, które w miesiącu sierpniu najczęściej były przeze mnie używane. Nie jest tego dużo, bo są to raptem 4 produkty, ale na tyle często je w minionym miesiącu eksploatowałam, że urosły do miana ulubieńców.


No to lecimy z uzasadnianiem moich wyborów. Opowiem Wam krótko co mnie urzekło w tych kosmetykach, gdzie i jak ich używam i inne nieistotne rzeczy ;)


1. Woda toaletowa o zapachu truskawek z The Body Shop. Bardzo letni, wakacyjny zapach truskawek. Tą buteleczkę nosiłam praktycznie przez cały sierpień w torebce i jak tylko nachodziła mnie ochota na truskawki, to ją wyciągałam i się spryskiwałam. Czasami tylko na nadgarstek, żeby poprawić sobie nastrój, czasami spsikiwałam się cała - w zależności od sytuacji ;) Nie jest to jakaś super trwała woda toaletowa, ale dla mnie to nieistotne, gdyż wystarcza mi to, że zapach jest cudowny i przynajmniej na kilka godzin mnie otula. 


2. Korektor Maybelline EverFresh w kolorze light beige. Jeszcze do niedawna nie doceniałam korektorów, ale jak tylko dorwałam ten egzemplarz, to od razu zmieniłam zdanie i teraz korektor stał się u mnie stałym punktem w makijażu. Super sprawa z tym korektorem od Maybelline, wszystko mi się w nim podoba - jest odpowiednio jasny, ma wygodny aplikator (taki jak często mają błyszczyki), gęstą, kremową konsystencję, nie zbiera się w zmarszczkach, nie wysusza skóry. Jestem zachwycona! 


3. Błyszczyk do ust Astor Shine Deluxe Jewels w kolorze 008 Precious Amethyst. Nie ukrywam, że lubię błyszczyki. Zazwyczaj sięgam po takie bezpieczne kolory, nie rzucające się w oczy, zbliżone do naturalnego koloru moich ust. Ten też taki jest - nieco ciemniejszy od koloru moich ust, nie klei się, wygodnie aplikuje, drobinki w nim zawarte są niemal niewidoczne, błyszczyk uwydatnia i optycznie powiększa usta. Często gościł na moich ustach oraz towarzyszył mi w torebce i jestem pewna, że nadal będę często po niego sięgać.


4. Tej kredki chyba nie muszę nikomu przedstawiać, bo to słynna kredka żelowa Avon Super Shock w kolorze czarnym. W sierpniu często stawiałam na delikatny makijaż, gdzie na powiece królował cielisty cień do powiek oraz właśnie kreska wykonana kredką żelową, którą delikatnie rozcierałam. Oko w takim makijażu nabiera wyrazu, rzęsty wydają się być bardziej gęste. Jeśli jeszcze nie znacie tych kredek, to koniecznie wypróbujcie!

12 komentarzy:

  1. Te truskawki bym wypróbowała ;) jeszcze kredka avon wpadła mi w oko. Żadnego z tych produktów niestety nie dane mi było poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kredka jest świetna ! również polecam. ;)
    claudiaa11225.blogspot.com
    jeśli to nie problem to kliknij w baner po prawej stronie ;) z góry dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ta woda toaletowa o zapachu truskawek musi pięknie pachnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super Shock może kiedyś wypróbuje jak taka dobra

    OdpowiedzUsuń
  5. zaciekawiłaś mnie tym korektorem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Błyszczyk i u mnie gościł na ustach, ale niestety zostawia po zejściu z ust widoczne drobinki i nie zawsze jest to dla mnie komfortowe

    OdpowiedzUsuń
  7. Woda toaletowa o zapachu truskawek - brzmi apetycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten błyszczyk (w tym konkretnym odcieniu) kupiłam ostatnio mamie na prezent :) A kredkę Avon mam, bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam nic z tego zbiory, ale może skuszę się na tą truskaweczkę :)

    OdpowiedzUsuń